5 rzeczy, które zaskoczyły mnie w Szwajcarii

Chur. 5 rzeczy, które zaskoczyły mnie w Szwajcarii

Szwajcaria to państwo, które słynie z wielu rzeczy. Chyba słyszeliście o szwajcarskich serach, czekoladach, scyzorykach, zegarkach, bankach, cenach… Ale jak każde państwo ma swoje małe „dziwactwa”.

Zobaczcie co w Szwajcarii zaskoczyło mnie najbardziej!

5 rzeczy, które zaskoczyły mnie w Szwajcarii - dialektSchwyzertüütsch

Szwajcaria to państwo, które posiada aż cztery języki urzędowe: niemiecki, francuski, włoski oraz retoromański. Największa część obywateli posługuje się językiem niemieckim, ale niestety nie jest to tzw. hochdeutsch. Szwajcarskie dialekty są tak specyficzne, że czasem sami Niemcy mają problem ze zrozumieniem swoich sąsiadów. Na szczęście, gdy Szwajcar zauważy, że nie rozumiemy co do nas mówi, to szybko przerzuca się na „hoch”. Muszę dodać, że dialekt jest dla szwajcarów bardzo cenny i nie wstydzą się go, ponieważ jest czymś co ich wyróżnia.

 

Szwajcarskie wtyczki i gniazdka, przejściówkaPodłącz się! Ale jak?

To, że w Wielkiej Brytanii są inne wtyczki to chyba wie prawie każdy. Ale, że w Szwajcarii?! Niestety większość osób tuż po przyjeździe musi biec do sklepu po przejściówkę, aby móc korzystać z urządzeń elektrycznych.

Szwajcarskie gniazdka mają trzy dziurki, ponieważ wszystkie wtyczki posiadają dodatkowe uziemienie. Największym problemem są nasze duże wtyczki, które nie mieszczą się w gniazdku np. zasilacze do komputera.

 

 

Bicie dzwonów w Szwajcarii

Wszystkie dzwony biją bim, bam, bom…

W wielu kościołach dzwony biją na każdy kwadrans, a na każdą godzinę wybijają odpowiednią ilość uderzeń np. na godzinę 12 jest to dwanaście bić. Domyślcie się co się dzieje o północy. Uwielbiam tą melodyjność, ale niekoniecznie w nocy.

Osoby, które mieszkają w centrum starego miasta, tuż przy wieży kościelnej, latem często śpią przy zamkniętych oknach.

 

 

Szwajcarskie seryZatkaj nos!

Szwajcaria słynie z pysznych serów, które jak wiadomo mają swój specyficzny zapach. Są one obowiązkowym składnikiem wielu tradycyjnych potraw, dlatego kiedy wejdziemy do niektórych alpejskich restauracji będziemy zaskoczeni unoszącą się wonią.

Innym zapachem, który od czasu do czasu unosi się nad alpejskim regionem, jest zapach krów, a dokładnie kiszonki. Charakterystyczny „aromat” unosi się zazwyczaj po deszczu i czasem jest on tak intensywny, że po powrocie do domu specyficznie pachniemy. Przyzwyczaiłam się do tego i dodam, że wolę wąchać takie zapachy niż smog i dym.

 

Pranie w Szwajcarii

Gdzie jest pralka?

W szwajcarskich mieszkaniach zazwyczaj nie ma pralek. W bloku w podpiwniczeniu lub na parterze znajduje się pralnia, z której korzystają wszyscy mieszkańcy. Najczęściej jest kalendarz, w którym rezerwuje się termin. Czasem dla każdego mieszkańca wydzielany jest dany dzień tygodnia.

Ordnung muss sein! O wszystkie sprzęty w pralni trzeba dbać. Po każdym praniu należy wyczyścić filtr, kurek odłożyć w specjalne miejsce, a także zakręcić wodę i odłączyć prąd.

Chyba nie muszę dodawać, że za pranie trzeba płacić. Żeby włączyć pralkę należy wrzucić do automatu odpowiednią liczbę monet. Są takie bloki, w których rozdawane są specjalne żetony, a tym samym ilość prań jest limitowana.
To było 5 rzeczy, które zaskoczyły mnie w Szwajcarii. Jak widzicie, to państwo wcale nie jest takie złe. Ba! Szwajcaria jest najszczęśliwszym krajem na świecie według rankingu World Happiness Index przygotowanym przez ONZ. Zobaczcie dlaczego!


Jeśli zainteresowała Was Szwajcaria i chcielibyście dowiedzieć się o niej czegoś więcej, to odsyłam Was do innych wpisów: SZWAJCARIA


Byliście kiedyś w Szwajcarii? A jeśli tak, to może znacie inne „dziwactwa” Szwajcarów?

  • A to, że się wtyka kartonowy zegarek na parkingu z godziną przyjazdu? To jest dopiero chore 😀

    • Tak, ale to akurat bardzo lubię 🙂 Do większości się już przyzwyczaiłam i chociaż na początku wydawało mi się, że to jakiś kosmos.

  • Pralnię w takiej formie miałam w akademiku i nie cierpiałam tego. Zdecydowanie nie dla mnie. Ale nie można mieć własnej pralki, czy jak?

    • Większość mieszkań (nawet tych nowych) nie ma w łazience instalacji pod pralkę. Można zapytać właściciela budynku, ale zazwyczaj nie zgadza się na pralkę w mieszkaniu. Być może przeszkadza im hałas. Trochę to jest dziwne, bo zmywarki do naczyń są bardzo popularne 🙂

      • Straszliwie bez sensu 😀

        • Ela Wojciechowska

          Ja na szczęście mam pralkę i suszarkę. Piorę kiedy chcę.
          Ale za mieszkanie płacę 2000 franków. Coś za coś…

  • Ale genialne ciekawostki! Lubię czytać takie rzeczy 🙂

  • Zdecydowanie zaskoczyła mnie ta kwestia z pralką! Nie miałam pojęcia, że tak to wygląda. 🙂 Obecność tylu języków zdecydowanie musi być przytłaczająca. Co do tego nietypowego zapachu serów, cóż chyba wolę to, niż zapach owoców morza i ryb, który zawsze przytłacza na miejskich targowiskach w Barcelonie 🙂

    • Oj, wolę sobie nie wyobrażać jaki to zapach 😀

  • W Szajcarii byłam tylko raz i to tylko na jeden dzień, więc się mało liczy. Jednak tam najwiekszym zaskoczeniem było dla mnie, gdy z koleżankami szukałyśmy jakiejś pizzerii i podeszłyśmy do przechodzącej kobiety pytając ją o drogę po angielsku jednocześnie rozmawiając między sobą po polsku, a kobieta odpowiedziała nam właśnie po polsku. Az nam szczęki opadły, że akurat trafiłyśmy na Polkę 😀
    A z Twojego zestawienia najbardziej zdziwiła mnie właśnie ta pralka!

    • Faktycznie, można usłyszeć od czasu do czasu język polski. W Szwajcarii jest też wielu Bośniaków i Serbów, a ich język jest bardzo podobny do naszego. Zdziwiłam się, że jestem w stanie ich zrozumieć 🙂

  • Ela Wojciechowska

    Nie wspomniałaś o śmieciach.

    Przeważnie nie ma śmietników, a śmieci wystawia się w specjalnych workach na dwór określonego dnia.
    W workach jest podatek, dlatego worki są drogie. Ile się zużyje, tyle zapłaci. Ale…
    Jeśli wywóz śmieci jest w środę, to worek ze śmieciami wolno postawić pod blokiem, albo zanieść do głównej ulicy, najwcześniej we wtorek po południu. I np. jemy rybkę na obiad w środę wieczorem, to musimy ze śmieciami czekać aż do wtorku by je wyrzucić! Nawet jeśli nie zapełnimy całego worka to i tak chcemy pozbyć się tego smrodu z domu…
    U mnie środa jest dniem śmieciarzy. Wszędzie leżą worki. Ohyda! Wszędzie widzę ludzi z małych uliczek targających wory do głównej ulicy, bo śmieciarka nie wjeżdża w mniejsze. Nie chce im się i już.

    Plastiki wolno wynieść tylko do kontenera pod sklepem. Idę więc przez miasto z butelkami. Nie chcą folii, opakowań plastikowych, tylko butelki PET. Folię trzeba wywieść do specjalnego zakładu i zapłacić za jej tam zostawienie.

    Papieru też nie ma gdzie wyrzucić. Trzeba go trzymać w domu 3-4 miesiące, aż do wyznaczonego dnia, kiedy to wolno wynieść papier, ale związany sznureczkiem i nie cięższy niż x kg.

    Wyobrażamy sobie jak wyglądają i jak pachną szwajcarskie mieszkania?…

    • Nie wspomniałam o śmieciach, bo u mnie nie było z tym problemu (ani w poprzednim mieście ani w tym). Co prawda w St. Gallen zbierali worki we środę, ale niedaleko bloku mieliśmy zsyp. W nowym mieszkaniu mam niedaleko śmietnik i pomieszczenie na kartony 🙂 A butelki PET, słoiki i makulaturę zbieram. Jako, że ze mnie chomik, to w końcu mam co zbierać 😀