Naucz się gotować! Inaczej nie znajdziesz męża…

Naucz się gotować! Inaczej nie znajdziesz męża

Czy któraś z Was usłyszała taką radę? Ja niestety tak i chociaż była wypowiedziana w formie żartu, to jej podtekst był bardzo mocny. Zamiast nauczyć się gotować ze strachu przed staropanieństwem – świadomie zbagatelizowałam to stwierdzenie.

Do gotowania nigdy się nie rwałam, ponieważ moja mama robiła to bardzo szybko, a ja jedynie kroiłam warzywa. Nie prowadziła zeszytu z przepisami, gdyż wszystko robiła z pamięci i na wyczucie. Ja niestety nie miałam tego wyczucia i nie nauczyłam się niczego.

Kobieta do garów…

Jeszcze do niedawna istniał stereotyp, że każda kobieta powinna gotować, a każdy facet musi umieć naprawić kran i wymienić żarówkę. Dziś te przeświadczenia nie są już tak bardzo mocne i uległy licznym zmianom. Widzę duży kontrast w postrzeganiu kobiety w kuchni. Najbardziej widoczne są jej dwa obrazy: pierwszy przedstawia kobietę, która gotuje, bo musi i najchętniej wyrwalibyśmy ją z tego pomieszczenia, a drugi to pasjonatka – kobieta z okładki książki z przepisami lub kobiecego magazynu, albo z kulinarnego bloga.

Jest jeszcze jeden wizerunek pomiędzy: kobieta, która gotuje bo lubi, a czynność ta sprawia przyjemność nie tylko jej, ale także jej bliskim. Jest to kobieta, która wiedzie świadome życie – chce odżywiać się dobrze i trzymać odpowiednią dietę, dlatego samodzielnie dobiera najlepsze składniki.  Wyzwolone i nowoczesne kobiety są w kuchni z własnej i nieprzymuszonej woli, a nie dlatego aby realizować rolę przypisaną przez społeczeństwo.

Kobieta do garów...

Kiedy zaczęłam gotować?

Pierwsze poważne podejście do gotowania miałam dopiero na studiach, kiedy przeprowadziłam się do akademika. Kuchnia była ogromna, dzielona na kilkanaście pokoi, dlatego ciągle się tam ktoś kręcił (nie wspominając o tym, że obok był mały balkonik, gdzie studenci wychodzili na papierosa). Było mi cholernie wstyd, że nie potrafię nic ugotować, a moje zupy przypominają jedynie wodę z warzywami. Moje koleżanki coś pichciły i wymieniały się przepisami. W dodatku byłam ofiarą żartu, który sprawił, że tym bardziej nie miałam ochoty bawić się w kucharkę. Pewnego dnia odgrzewałam jedzenie w kuchni i wyszłam na kilka sekund do pokoju. Po powrocie obok mojego garnka pojawił się ogromny pająk. Byłam bardzo zaskoczona, skąd się tam wzięła „tarantula”. Akurat nie boję się owadów ani pajęczaków i nie piszczę ze strachu przed nimi. Żartownisie nie mieli ubawu jaki zapewne planowali. Zawołałam mojego męża (wtedy chłopaka) i razem obejrzeliśmy okaz. Okazało się, że jest to jedynie skóra, którą zrzucił pająk.

Gotować zaczęłam na studiach magisterskich, tuż po przeprowadzce do nowego mieszkania i kilka miesięcy po zaręczynach. Od przyszłej teściowej otrzymałam garnki – czyżby to była jakaś sugestia? Zaczęłam gotować najprostsze zupy z przepisów znalezionych w internecie. Po kilku tygodniach doszłam do wprawy i gotowałam na kilka dni. Największą motywacją były słowa mojego męża, który chwalił moje potrawy. Akurat w moim przypadku powiedzenie „przez żołądek do serca” miało sens.

Naucz się gotować! Inaczej nie znajdziesz męża

Na naukę nigdy nie jest za późno!

Każda z nas ma inne podejście do tematu gotowania. Niektóre kobiety wyniosły tę umiejętność z domu, albo uczą się jej same, a inne twierdzą, że nie jest im w ogóle potrzebna i kojarzy się jedynie z funkcją „kury domowej”.

Pamiętaj, że decyzja zawsze zależy tylko od Ciebie! Często presja ze strony rodziców czy teściów przybiera wręcz odwrotny skutek. Uważam jednak, że warto opanować kilka najprostszych przepisów, nawet jeśli nie będziemy z nich często korzystać. Samodzielne przygotowanie posiłków to nie tylko oszczędność pieniędzy, ale przede wszystkim inwestycja w nasze zdrowie.

Czy umiejętność gotowania pomoże nam znaleźć męża? Raczej nie. W dzisiejszych czasach to nie jest wyznacznik doboru drugiej połówki, ale który mężczyzna nie będzie zadowolony z ciepłych obiadków? Nie chodzi o to, aby całymi dniami stać przy garach i traktować to jako obowiązek. Powinnaś mieć jednak swoje zdanie i śmiało je wyrażać.
Dziewczyny, a  jak Wy podchodzicie do gotowania? 

Close