Grafika Lifestyle

Jak nauczyć się rysować?

Jak nauczyć się rysować?

Chcesz nauczyć się rysować, ale nie wiesz od czego zacząć? Albo, co gorsza, myślisz, że jesteś zupełnym beztalenciem, a pięciolatek rysuje lepiej od Ciebie? Nie martw się! Wcale nie jest tak źle. Być może kryjesz w sobie niesamowity potencjał, który trzeba po prostu obudzić. 
 

Jak nauczyć się rysować?

Odpowiedź na to pytanie jest banalnie prosta: ZACZNIJ RYSOWAĆ! Rysuj codziennie i bądź konsekwentny. Początkowo może Ci się wydawać, że twoje prace są nieudane, ale pamiętaj, że nawet najwięksi artyści zaczynali w podobny sposób. Każdy rysunek, nawet ten zły jest niezwykle ważny w procesie uczenia się.

Kup szkicownik i noś go ze sobą. Szkicuj każdego dnia, kiedy tylko będziesz miał wolną chwilę. W parku, w pracy, na uczelni – zobacz ile ciekawych tematów Cię otacza. Uwiecznij je!

Jak nauczyć się rysować? Czerp inspiracje z otoczenia

Moje rysunki (2008-2010)

 

Bądź dzieckiem!

Dzieci czerpią niesamowitą radość z rysowania, a ich pomysły na to, co narysować nigdy się nie kończą. Spontanicznie przenoszą na papier wytwory swojej wyobraźni. Kiedy dany pomysł im się znudzi – zostawiają go i realizują nowy. Nie analizują swojej twórczości pod względem stylistyki, poprawności, czy umiejętności posługiwania się danym narzędziem. Ich twórczość jest szczera, ale co najważniejsze wypełniona emocjami. Zacznij rysować jak dziecko – nie zniechęcaj się, że coś nie wyszło, że nie wygląda jak w rzeczywistości. Wrzuć na luz! Spróbuj czerpać z tego dziecięcą radość i pamiętaj, że trening czyni mistrza.

Rysunki z wczesnego dzieciństwa

Rysunki wykonane w wieku 4 lat. Pisałam w odbiciu lustrzanym od prawej strony do lewej

 

Nauka rysowania z książki

W wielu książkach znajdziesz informacje o tym jak szkicować oraz co to jest światłocień, kompozycja i perspektywa. Możesz zobaczyć jak rysować dany element krok po kroku. Pamiętaj jednak, że w książce autor przedstawia własny sposób rysowania. Staraj się nie przerysowywać, ponieważ nie ma jednego poprawnego stylu. Przeczytanie książki nie wystarczy. Rysunku nauczysz się rysując, a nie czytając.
 

Czy warto iść na kurs rysunku?

Rysowanie pod okiem doświadczonej osoby jest o wiele łatwiejsze. Bardzo pomocne są wskazówki, a także konstruktywna krytyka, która podpowie co poprawić i nad czym ćwiczyć. Wybierz odpowiedniego nauczyciela z doświadczeniem. Ucz się od najlepszych – chyba nie chcesz nieświadomie powielać błędów? Wadą takiej współpracy może być także narzucenie stylu przez nauczyciela. Opierając się na twórczości innych osób i odtwarzając podobny sposób rysowania możemy zatracić własny niepowtarzalny styl. Pamiętaj, aby nie kopiować. Szukaj swojego stylu i chroń go!

Czy warto iść na kurs rysunku?

Prace z martwą naturą

 

Doodling – kreatywne bazgrolenie

Na koniec zostawiłam mój ulubiony styl rysowania. Doodling to nic innego jak tworzenie szybkich rysunków np. podczas wykładu czy rozmowy telefonicznej. Mogą one przedstawiać jakieś przedmioty, a może to być zupełna abstrakcja. W doodlingu chodzi o czerpanie przyjemności z rysowania i sam proces tworzenia. Nie trzeba starać się uchwycić odpowiedniej kompozycji i perspektywy.

Doodle. Jak rysować sukulenty?

Moje notatki od zawsze pokryte były bazgrołami, które ułatwiały mi zapamiętywanie. Na zajęciach z historii sztuki bardzo przydatna jest pamięć wzrokowa, dlatego oprócz notowania przerysowywałam najważniejsze obiekty i zabytki.

Doodling - kreatywne bazgrolenie

Notatki pokryte bazgrołami z 2009 i 2011 roku

 
We wpisie nie umieściłam żadnego magicznego sposobu na rysowanie.  Moim zdaniem trzeba zacząć rysować, wybrać odpowiednie tematy, materiały i format, a także uczyć się obserwacji przedmiotów.

Lubicie rysować? Może macie swój sposób na naukę rysunku? 


Wszystkich zainteresowanych rysowaniem odsyłam do wcześniejszego wpisu: Jak rysować z wyobraźni

You Might Also Like

  • o kurcze! To ja nie wiedziałam, że tworzyłam „doodling” 😀 w takim razie mam pokaźną kolekcję tego typu rysuneczków w studenckich zeszytach 😀 ba! mogę się nawet okrzyknąć mistrzynia doodlingu 😀

    • Takie notatki są najlepsze! Ja większość z nich gdzieś zapodziałam podczas przeprowadzek 🙁

  • Rysowałam mniej więcej do połowy liceum, w domu nadal mam pudełko ze swoimi wszystkimi akcesoriami i teczkę z rysunkami. Uwielbiałam proces tworzenia: totalne odcięcie się od świata i dopuszczenie do siebie tylko muzyki, która miała mnie zainspirować. Nawet nie wiedziałam, kiedy mijały mi trzy godziny!
    Później przerzuciłam się na pisanie i temu poświęcam swój wolny czas. Uznałam, że lepiej piszę niż rysuję, więc zdecydowałam się rozwijać umiejętność, w której czułam się silniejsza.

    • Zachęcam Cię do doodlingu. Skoro lubiłaś kiedyś rysować, to może i dziś będziesz czerpać z tego frajdę.

  • Czy na ostatnim zdjęciu widzę Fridę? 🙂

    Zgadzam się z Tobą, według mnie z rysowaniem tak właśnie jest, jak z innymi rzeczami, np. pisaniem. Żeby nauczyć się rysować, trzeba po prostu zacząć i ćwiczyć, ćwiczyć. Przyznam, że z tą umiejętnością jest tak, że „nieużywany mięsień zanika”, przekonuję się tym na własne oczy (i ręce :D). Myślę, że fajnym początkiem jest właśnie takie bazgrolenie – nie mamy przy tym poczucia, że robimy coś na bardzo, bardzo poważnie i musi być idealnie, a ćwiczymy rękę 🙂

    • Tak, to niedokończona Frida 🙂

  • Hmm, a ja właśnie jestem za tym, aby kopiować w ramach nauki. Wydaje mi się, że osoby z talentem (nawet małym) mają wyobraźnię i z niej są w stanie coś namalować. Osobiście nie posiadam talentu i nijak nie potrafię skorzystać z wyobraźni. Uczę się poprzez kopiowanie innych i łączenie różnych stylów. Gdybym sobie tego zabroniła, to nic nie namalowałabym 🙂 A Ty masz TĄ iskierkę! Rysuj, nie przestawaj 🙂

    • Z wyobraźni bardzo trudno cokolwiek narysować, przekonałam się o tym podczas twojego wyzwania. Jestem za „kreatywnym” kopiowaniem, ponieważ przybliża nas do kształtowania własnego stylu. Jednak jestem przeciwna ślepemu przerysowywaniu prac innego artysty. Przykładem jest przerysowywanie postaci z bajek i brak próby stworzenia czegoś własnego. Znałam osobę, która kopiowała mangę – potrafiła przerysować z pamięci, ale nie chciała stworzyć własnych rysunków.

      • Rozumiem 🙂 A tak ogólnie, to i tak lepiej jest cokolwiek bazgrać niż bezmyślnie oglądać TV 😛

  • Ja jestem za tym, by nie kopiować, ale próbować uzyskać podobny efekt. Np. gdy uczyłam się historii sztuki nauczycielka zwróciła uwagę na malarza, który robił coś w rodzaju ramy dla swych obrazów. Pośrodku coś się dzieje, po lewej budynek, po prawej budynek. Ja wkrótce rysowałam coś podobnego. Pośrodku coś, po lewej drzewo, po prawej drzewo. Efekt oswojony, ale w moim bezpiecznym, roślinnym temacie.
    Tak samo zrobiłam kiedyś z mangą – czegoś się nauczyłam o rysowaniu twarzy i proporcjach, ale nie lubię mangi i raczej nie polubię.

    Co do kursu, to kiedyś chodziłam na zajęcia plastyczne, potem na rysunek architektoniczny (z poprzednich zdań powinno wynikać, że architektura to nie to, ale ja bawiłam się świetnie i nauczyłam się porządnie perspektywy). I nie znam sytuacji narzucania stylu nauczyciela. Mam kilka książek o rysowaniu, nawet wybiórczo z nich korzystałam, ale przerobienie ich całkowicie to nie moja bajka. Nie mam do tego cierpliwości, bo najpierw jest zawsze nudna podstawa podstaw – wiem, po której stronie ma leżeć temperówka – a potem trochę tematów, które mi odpowiadają albo i nie.

    Bazgrolenie zaś to, obok mojego zeszytu-rysownika, chleb codzienny, bo na biologii zawsze się czuję, jakbym poszła do liceum artystycznego. Czasami jeszcze na widok kogoś z teczką czuję ukłucie zazdrości, bo mogłabym też chodzić z teczką do takiego liceum albo na ASP – możliwości mam, tylko oszalałabym ucząc się tego ciągle. Tak więc na mojej ukochanej biologii czuję się dobrze z rysowaniem naprzeciwległego i skrętoległego ulistnienia.

    • Pięknie to ujęłaś: „nie kopiować, ale próbować uzyskać podobny efekt”. Myślę bardzo podobnie. Jeśli chodzi o narzucanie stylu przez nauczyciela, to niestety jest to widoczne. Z opowieści znajomych po liceum plastycznym słyszałam, że podczas rekrutacji na ASP padały pytania: „Czy przypadkiem nie uczył pani Pan X?”. Wiele szkół plastycznych ma swój styl, który można rozpoznać. Biologia to przedmiot stworzony do rysowania! Zwłaszcza botanika. Twój szkicownik musi być przepiękny 🙂

  • To prawda, że praktyka jest najlepszym nauczycielem; wprawa czyni mistrza. Ja właśnie po prawie 6-letniej przerwie, od momentu ukończenia studiów, powoli wracam z powrotem do rysowania, które zawsze sprawiało mi ogromną frajdę 🙂

    • Świetnie! Nie porzucaj rysunku i czerp jak największą radość 🙂

  • Bardzo żałuję, że moje zdolności rysownicze zatrzymały się na poziomie pierwszej klasy podstawówki. Nawet domek wychodzi mi krzywo. Najwyraźniej pisana jest mi abstrakcja :p Pozdrawiam. Luiza.

  • Hania K

    Bardzo ładnie, mądrze, ale prosto napisany artykuł 🙂 Dziękuję! Czy mogę go pożyczyć do siebie? Oczywiście z odnośnikiem do Twojej stronki 🙂

    • Przyklejenie całego artykułu nie wchodzi w grę. Zgadzam się na krótką zajawkę 🙂

  • Nie znoszę kiedy nauczyciel narzuca swój styl. Kiedy byłam na jednym
    egzaminie na uczelnię artystyczną, w sali byłam z dwiema innymi
    dziewczynami, które znały się z kursu rysunku i malarstwa. Kazano nam rozłożyć swoje prace i potem była rozmowa na osobności z każdą z nas. Kiedy popatrzyłam na martwe tamtych dziewczyn, to gdyby nie podpisy nie wiedziałabym, która z nim daną namalowała, bo były niemalże identyczne, ten sam styl, widać, że uczyły się od jednej osoby. Masakra!
    Bardzo podoba mi się idea doodlingu, bo będąc na ASP powoli zatracam radość ze zwyczajnego bazgrolenia, bo brak na to czasu i na „poważnej” uczelni oczekują od nas jednak czegoś więcej. Może doodling będzie moją nową odskocznią od nudnej martwej czy hiperrealistycznych portretów? 🙂

    • Gratuluję ASP! 🙂 Możesz zdradzić jak wyglądają u was korekty? Na co zwracają uwagę nauczyciele rysunku?

      • Dzięki 🙂 Jestem na Grafice Projektowej, niestacjonarnie, więc zajęcia mam tylko w weekendy, w większości opierają się wyłącznie na korektach, więc potrzeba dużo wkładu własnego, by czegoś się nauczyć, ale mimo wszystko widzę efekty! 🙂 Korekty polegają na tym, że przynosimy nasze prace bądź szkice i projekty i dyskutujemy na ich temat z wykładowcą. Wszystko zależy od osoby, bo są takie korekty, które naprawdę dużo dają i wychodząc z zajęć dokładnie wiesz co masz poprawić i jak to zrobić, a są i tacy, którzy powiedzą Ci tylko „nie podoba mi się” i nie umieją określić co dokładnie lub wręcz przeciwnie ironicznym tonem będą się zachwycać. Te ostatnie sytuacje na szczęście nie są częste, mam tak tylko z jednym wykładowcą, ale i tak to nie są przyjemne doświadczenia :/ Ogólnie większość wykładowców jest raczej nastawiona na to, by nam pomóc się czegoś nauczyć, czasem czepiają się mniej lub bardziej, ale też biorą pod uwagę nasze zdanie, pytają dlaczego tak a nie inaczej, uczą walczyć o swój pomysł i bronić własnego zdania, zachęcają do próbowania nowych technik, szukania sposób jak ugryźć dany temat.
        Jeśli chodzi o zajęcia z rysunku w tym semestrze szkicowaliśmy. Zaczynaliśmy od półgodzinnych szkiców modela, po których następowała zmiany pozycji, a po każdych zajęciach czas się skracał o 5, aż doszliśmy do 5 minutowych szkiców, ale potem wróciliśmy do 10-15 minut, bo tak nam się najlepiej szkicowało. Oprócz tego musieliśmy prowadzić „szkicownik dzienny”. Na początku semestru mieliśmy przynieść teczki prac, dzięki którym dostaliśmy się na studia, bo profesor chciał na podstawie tego określić poziom naszej grupy i był jeden przegląd w połowie semestru, tego co do tej pory zrobiliśmy. Dzięki temu dowiedziałam się co mam poprawić, nad czym popracować i na czym bardziej się skupić. A na zaliczenie trzeba było pokazać wszystkie prace z I semestru. Mimo poprzednich zachwytów wykładowcy nad świetnością naszej grupy, skończyło się w moim wypadku na 3, a najwyższą oceną było 4, ale z tego co mówił II rok jest to całkiem normalnie i z czasem profesor stawia lepsze oceny 🙂

  • Do rysowania wróciłam po kilku latach przerwy. Byłam zaskoczona, że jak na tak długi czas przerwy jeszcze całkiem w porządku mi to wychodzi a nawet lepiej niż jak byłam młodsza 😉 Dany obraz przenoszę na kartkę ale już aby rysować coś z głowy to niekoniecznie. Widziałam Twój wpis na ten temat i może warto poćwiczyć. Dopiero niedawno odkryłam, że rysowanie mnie relaksuje. Teraz zupełnie inaczej do niego podchodzę niż jeszcze kilka lat temu. Mam wrażenie, że odbywa się ono z większą świadomością. Najważniejsze, że jest to czynność, która sprawia mi przyjemność. Piękne są Twoje prace. Gratuluje talentu! 🙂 Pozdrawiam serdecznie.

    • Dziękuję za miłe słowa 🙂 Rysunek to świetny sposób na poprawę humoru i odstresowanie się, zwłaszcza wtedy kiedy tworzymy z własnej woli, bez przymusu. Satysfakcję z rysowania osiągnęłam dopiero niedawno.

  • Ale super wpis! Masz rację. Warto po prostu zacząć rysować. To prawda, że zniechęcamy się krytycznie patrząc na swoje bazgrołki. Wiem to po sobie. Zawsze dużo rysowałam. Ale było to bardziej odtwórcze niż kreatywne, więc póki co wylądowałam z kolorowankami dla dorosłych 😛

    • Dobrze, że nie porzuciłaś pasji i dalej czerpiesz z tego radość, chociażby z kolorowanek.

  • Ostatnio zakochałam się w hand letteringu. Rysowanie mi aż tak dobrze nie idzie. Nie tak dobrze, jakbym chciała. Jeszcze mam do przezwyciężenia potwory dzieciństwa i kwestie stłamszenia mnie, jako artystkę. Można skutecznie komuś skrzydła podciąć, odrastają wolno, o ile to robią. Na naukę nigdy nie jest za późno. 🙂

    • Dokładnie! Znam podobne historie 🙁 Uważam, że nie powinno się oceniać prac dzieci i krytykować, a zwłaszcza w szkole.

  • Ja bardzo bym chciala nauczyc sie rysowac, ale wszelkie moje proby swiadcza o tym, ze chyba jednak to nie jest mi dane. Lubie za to kolorowac i to wychodzi mi dobrze (w sumie czy komus nie wychodzi?).
    Mam ladne pismo wiec chetnie przyjrzalabym sie blizej hand letteringu, ktory stal sie ostatnio tak popularny.

    • Faktycznie, hand lettering jest bardzo ciekawy, a w dodatku można wpleść jakieś bazgroły obok np. proste kwiaty, gałązki.

  • Twoje rysunki są naprawdę świetne. Sama kocham rysować ale chyba nigdy nie będę tak dobra. Może możesz mi polecić jakiś dobry kurs rysunku chociażby online?
    Zapraszam do siebie: http://www.wlasnemiejsce.pl

  • Pamiętam jak pierwszy raz weszłam do sali ze sztalugami na uczelni. Kompletne załamanie, prace , które wisiały były cudowne. Niby umiałam rysować (jakoś musiałam się dostać na uczelnie artystyczną :D), ale tamte rysunki to było coś cudownego. Postanowiłam, że będę przychodzić na każdy rysunek, nie będę się zniechęcać i unikać tego przedmiotu, a po za tym zależy mi bardzo na moich studiach, no i tak się zaparłam w doskonaleniu swoich prac, że ostatnio zaliczyłam swój rysunek semestralny na 5. Mój sposób na naukę to motywacja innymi rysunkami. To dzięki pracom na najwyższym poziomie postanowiłam doskonalić swoje umiejętności. Najważniejsze to się nie zniechęcać 🙂

  • Świetnie rysujesz 🙂 Do tego trzeba mieć jednak dar. Ale bazgrolić każdy może 😉

  • Ja odkąd mam dziecko, bardzo bym chciała nauczyć się rysować i mam nadzieję, że mi się to uda 😉